snowBoard MDS 53/2012
.: Travis Rice / prze-gość numeru
.: SNB szklanym okiem / Yarrek
.: From Romania with Fear / akcja w Karpatach
.: Testy / sprzęt
.: Denis Leontiew / wywiad
.: Gniazdo na mękach / trening
.: Step by Step / nauka triku
.: Serwisowanie sprzętu / nietypowe deski
.: Nasz portret / wyniki ankiety
.: SNB szklanym okiem / Yarrek
.: From Romania with Fear / akcja w Karpatach
.: Testy / sprzęt
.: Denis Leontiew / wywiad
.: Gniazdo na mękach / trening
.: Step by Step / nauka triku
.: Serwisowanie sprzętu / nietypowe deski
.: Nasz portret / wyniki ankiety
WOJTEK „GNIAZDO” PAWLUSIAK

Jeśli ktokolwiek stworzyłby teraz ranking popularności w krajowych mediach snowboardowych, to Gniazdo będzie w ścisłej czołówce. I z całą pewnością będzie to w pełni zasłużona pozycja. Ale wszystko ma swoją cenę. Aby dołączyć do europejskiego teamu Burtona w ekspresowym tempie trzeba być bardzo pracowitym i umieć konsekwentnie realizować cele. O ciężkim codziennym treningu, o trudnych wyborach, o życiu na walizkach, o kasie ze snowboardingu oraz o tym, dlaczego skakanie na nartach przegrało na rzecz jibbingu, dowiemy się z rozmowy z Wojtkiem Pawlusiakiem.
MDS: Cześć Wojtek, podobno strasznie zapracowany jesteś w tym sezonie?
Gniazdo: No jestem. Miałem wiele planów, niektóre jeszcze nie zrealizowane, ale pracuję nad tym non stop. Dużo kręcimy z MEPtv i staram się dawać z siebie wszystko, być kreatywnym, ale z tym coraz gorzej, bo już prawie wszystko zostało wymyślone ;) Poza tym co chwilę dowiaduję się o jakichś zawodach i zazwyczaj staram się na nie pojechać. A to jest męczące, to ciągłe życie w biegu, nie ma chwili odpoczynku… Męczące, nie męczące, naprawdę warto!
No to widzę, że jest ostro. Czy przy tak intensywnej eksploatacji organizmu nie odzywają się stare kontuzje?
Na szczęście nie. Jest kilka nowych, na przykład pęknięty mały palec w lewej ręce, pęknięty kciuk w prawej, dużo siniaków i stłuczeń, ale nie ma co się nad sobą rozczulać. Trzeba jeździć i robić progres!

Wróćmy do początków Twojej przygody ze śniegiem. Jak to się stało, że porzuciłeś kadrę Polski w skokach narciarskich i zacząłeś jeździć na desce?
Zaczęły pojawiać się lekkie zgrzyty z trenerem kadrowym… Gdy miałem dobrą formę, odskakiwałem gości, którzy np. na następny dzień jechali na puchar kontynentalny. Wtedy zrozumiałem, że coś jest nie tak. Będąc w dobrej dyspozycji byłem pewny, że pojadę, a słyszałem o innym składzie niż ten, którego się spodziewałem. To było trochę rozczarowujące. Poza tym było też nudne - dzień w dzień to samo! Ten sam ruch, te same twarze, trochę sztuczny świat…
Czy kilka lat ciężkich treningów z kadrą pomogło Ci w jeździe na desce?
Trenowałem od dziesiątego roku życia i teraz cieszę się, że nie spędziłem tego czasu np. przed komputerem. Naprawdę trening bardzo mi pomógł kondycyjnie, motorycznie i psychicznie. Jestem bardziej pewny siebie w tym co robię, znam swoje możliwości i wiem, na co mnie stać. A kiedy nie jestem czegoś pewny, po prostu to robię. Człowiek musi pracować nad swoim ciałem non stop. Wielu ludzi myśli, że tylko przez jazdę można dojść do wysokiego poziomu. Nieprawda! Trzeba pracować na „sucho” nad dynamiką, siłą, wytrzymałością... I trzeba naprawdę wiele poświecić, bo wyjście na siłownię raz w tygodniu niewiele daje. Trzeba mieć plan treningowy i się go trzymać.
Większość ludzi kojarzy Cię z jazdy na railach. Co takiego jest w rurach, że głównie na nich się koncentrujesz? Że wybierasz "bure" miasta i ulice, a nie śnieżne góry?
Od pewnego czasu trochę zaniedbałem skocznie, bo chciałem rozwinąć się do odpowiedniego poziomu na rurach... Było dużo zawodów, filmowanie i foto sesje. Nie chciałem robić czegoś, do czego nie jestem przyzwyczajony. Ale doszedłem do poziomu, którego oczekiwałem i na wiosnę zaczynam skakać. Poza tym mam jeszcze w planie wyjazd backcountry do Rumunii i tam pewnie pojeżdżę w śnieżnych górach. Założyliśmy również, że jedziemy na BC do Francji. Prawdę mówiąc, głównym problemem z BC jest doświadczenie, którego jeszcze nie mam. Trzeba wiedzieć, jak zachowuje się śnieg, jakie wiały wiatry, itd. Na bezpieczeństwo w górach składa się wiele czynników, które na bieżąco trzeba analizować, żeby wiedzieć kiedy iść. Najlepiej jest porozmawiać z przewodnikami, oni wiedzą dużo o górach. Potrzebne są też piepsy, które mogą uratować życie, gdy spadnie na ciebie lawina. A lawiny są najgroźniejsze na BC.

Czy to oznacza, że zobaczymy cię jeszcze na skoczniach, albo w górach na BC?
Jasne, że tak!
Na co, obecnie, poświęcasz więcej czasu: na sesje streetowe i wyszukiwanie nowych miejscówek, na zawody, czy robienie materiału foto/video?
Cały swój czas poświęcam na snowboarding. Staram się godzić te wszystkie rzeczy i wybierać najlepszą drogę. Za każdym razem to są trudne wybory, bo dobrze byłoby jechać na zawody, a z drugiej strony fajnie też byłoby jeździć w krk, bo jest akurat śnieg. Czasami jest tyle opcji do wyboru, że ludzie na mnie się obrażają, ponieważ nie wybrałem tego, co mogą mi zaoferować. A ja zawsze staram się wybierać najlepszą z możliwości.
Ile desek w sezonie zużywasz w jeździe na street'cie?
To zależy od tego, co się robi, jakie są schody i jaka jest dyspozycja. Czasami biorę nową deskę, jedna sesja i już po niej. A czasami jeżdżę na jednej przez trzy tygodnie i dalej działa. Staram się zawsze przygotować deskę tak, żeby szybko jechała. Wrzucam na maszynę do wyrównania ślizgu, smaruję, itd. Szybsza deska = mniejsze problemy.

Skąd bierzesz inspirację do nowych trików?
Zewsząd... Na przykład z filmów. Czasami po prostu wyobrażam sobie, co można byłoby zrobić, czego jeszcze nie było, a jak jest dobry dzień, to udaje mi się coś z tego zrealizować. Czasami próby nowych, przełomowych rzeczy są bolesne, tak że trzeba to sobie dobrze przemyśleć.
O ile snowboarding narodził się kiedyś jako zimowa alternatywa "surfowania", to jaka jest geneza jibbingu?
Nie ma genezy jibbingu - tak mi się wydaje. To jest po prostu część snowboardingu. Gdyby na wybrzeżu powstawiać boxy, to surferzy pewnie zaczęliby prędzej czy później po nich jeździć, bo to byłoby coś nowego. Wydaje mi się, że głównym powodem tego, że snowboarding przeniósł się do miast, jest deskorolka. Na pewno miała duży wpływ na „urban snowboarding”.
Czy jibbing brnie w uliczkę wąskiej specjalizacji? Inaczej mówiąc, czy dobry jibber może być równie skuteczny na skoczniach lub w pajpie? Większość riderów może woli koncentrować się na jednej rzeczy...
Na pewno nie. Jeśli ktoś myśli przyszłościowo, to stara się rozwijać pod każdym kątem. Jest wielu riderów, którzy dobrzy są we wszystkim. Najlepszym przykładem jest Kuba Dytkowski.
Kogo styl i triki robią na Tobie największe wrażenie?
Torstein Horgmo jest aktualnie moim guru, ale lubię też oglądać Aandrew Geevesa. Oni są bardzo wszechstronnymi riderami, mają ciekawy styl i robią naprawdę dobre triki.
A czy jakiś z trików stanowi dla Ciebie absolutny "kosmos"?
Ostatnio widziałem back 18 hardway sw 5050 sw back 360, w wykonaniu Hallora Helgasona i sw back 270 wallride Petera Line’a - to też był kozacki trik. Sam też bardzo się cieszę, bo zrobiłem ostatnio sw back 18 hardway nosepress 180 out - to jest na razie najbardziej techniczny trik, jaki udało mi się zrobić na street'cie.
Jaka, według Ciebie, jest definicja hardcore'owego jib triku? Co decyduje, że jest faktycznie niebezpiecznie?
Na to pojęcie składa się naprawdę wiele rzeczy, np. wysokość, na której umieszczona jest przeszkoda. Schody czasami są takie, że nie da się po nich zjechać - spadasz i od razu zatrzymujesz się, a jak się tego nie spodziewasz, to może się to skończyć frontflipem. Najazd bywa taki, że nawet jeśli przeszkoda wygląda na łatwą, to i tak trzeba się nieźle napracować. Wiele osób po obejrzeniu przejazdu myśli sobie: „ten gość ma tak proste poręcze, a takie słabe triki robi”. Też tak kiedyś myślałem, ale jak sam zacząłem jeździć, to dopiero wtedy zrozumiałem, jak ciężko czasami jest zrobić coś dobrze - najazd jest krzywy, nie ma prędkości, bo deska zepsuła się w trakcie jeżdżenia, poręcz jest z dziwnego materiału i nie chce „jechać”... Na filmie tego wszystkiego nie widać.
Z innej beczki. Doszły mnie plotki, że lubisz czasem ostro poimprezować. Jak to jest naprawdę: na imprezach wybierasz piwo, cytrynówkę czy red bulla?
Przeważnie piję wszystko ;)

Gdy masz chwilę luzu, to wybierasz książkę, film, czy raczej spotkanie ze znajomymi lub z dziewczyną?
Gdy tylko znajdę chwilę czasu, to staram się spędzać ją z dziewczyną. Mam duże zaległości, ponieważ sporo jeżdżę i w domu więcej mnie nie ma, niż jestem. Książka lub film też są dobrymi sposobami na wyciszenie się i odreagowanie od snowboardu. Czasami jest się tak zmęczonym, że lepiej sobie „przychillować” i odreagować, bo później, na świeżości, jeździ się dużo lepiej.
Co podpowiesz początkującym riderom? Coś w stylu „jak rozpocząć, aby szybko nie skończyć”...
Trudno powiedzieć coś ogólnie. Jeśli ktoś planuje być profesjonalnym snowboarderem, to czeka go do przebycia bardzo ciężka droga, wiele cierpienia i poświęceń. Kłótnie z przyjaciółmi i chwilowe spięcia to normalna sprawa, bo zawsze jest ktoś, komu nie podoba się, że tobie dobrze idzie. Ale mimo to dalej trzeba przeć do przodu. I to jest właśnie najmniej przyjemna część pro snowboardingu.
Jaki stosujesz stance? Czy mógłbyś coś w tej kwestii doradzić naszym czytelnikom?
Przy moich 177 centymetrach wzrostu stosuję najszerszy rozstaw wiązań, jaki można uzyskać na desce Burton Dominant. Jestem goofy, 17 stopni przód i minus 15 tył. Ale nie można się tym sugerować, bo każdy powinien dla siebie dobrać rozstaw, w jakim jest mu najwygodniej. Czyli trzeba próbować, aż w końcu ustali się ten najodpowiedniejszy.
Czy uważasz, że jibbing stanowi dla snowboardingu szansę przy słabych zimach lub małej ilości gór?
Na pewno tak, ale nie bądźmy pesymistami. Zimy dopiero się zaczynają. Był teraz gorszy okres, ale wydaje mi się, że minął i teraz będzie tylko lepiej!
Ciekawe, jak bardzo jesteś zorganizowanym gościem? Powiedz mi coś o swoich planach.
Plany…? Na razie jeżdżę w Zakopanem, jest dużo śniegu i dużo możliwości. W poniedziałek najprawdopodobniej pokażę się w Warszawie, żeby na kilka dni dołączyć do SnowTouru. Na pewno będzie też jakiś wyjazd do Austrii, może do Mayerhofen, później wyjazd na dwa tygodnie do Rumunii, i będzie już koniec marca. Na początku kwietnia planuję jechać do Francji na tydzień, a w drugiej połowie to chyba będzie wyjazd z Yarrkiem do Kanady, na dwa tygodnie. Na sezon letni wynajmę domek w Ramsau pod lodowcem Dachstein, a po zamknięciu lodowca siedzieć będę do oporu w Les2Alpes, we Francji.
Widziałem wyniki ankiety na temat najbardziej zapracowanych snowboarderów. Zajmujesz wysokie, a dokładniej, pierwsze miejsce! Jak to jest z Twoim pracoholizmem?
Też to widziałem. Prawdę mówiąc, nie mam jeszcze jakichś wielkich kontraktów. Udaje mi się czasami zarobić na zawodach, dlatego tak bardzo zależy mi, żeby w nich jeździć, bo później mam kasę na snowboarding. Jest w Polsce kilku riderów, którzy z kontraktów wyciągają dużo, dużo więcej niż ja.
Na koniec pewnie chciałbyś kogoś pozdrowić...
Jasne! Chciałbym pozdrowić moją dziewczynę Sylwię, moich Rodziców, Babcię i najbliższą rodzinę. Wszystkich prawdziwych znajomych, którzy we mnie wierzą i dopingują. Chciałbym też bardzo podziękować moim sponsorom - za wsparcie, pomoc i danie mi możliwości jazdy oraz rozwijania samego siebie. Chłopakom z firmy Snow Unit, za pomoc w dostaniu się do europejskiego teamu Burton Snowboards, Analog Clothing, Anon Optics i Gravis Footwear. Firmie Red Bull, za wsparcie i pomoc przy organizowaniu wyjazdów oraz wysyłanie mnie na ciekawe akcje oraz firmie Nixon za to, że zawsze wiem, która jest godzina ;)
Peace!
snowBoard MDS nr 45/2009

Jeśli ktokolwiek stworzyłby teraz ranking popularności w krajowych mediach snowboardowych, to Gniazdo będzie w ścisłej czołówce. I z całą pewnością będzie to w pełni zasłużona pozycja. Ale wszystko ma swoją cenę. Aby dołączyć do europejskiego teamu Burtona w ekspresowym tempie trzeba być bardzo pracowitym i umieć konsekwentnie realizować cele. O ciężkim codziennym treningu, o trudnych wyborach, o życiu na walizkach, o kasie ze snowboardingu oraz o tym, dlaczego skakanie na nartach przegrało na rzecz jibbingu, dowiemy się z rozmowy z Wojtkiem Pawlusiakiem.
MDS: Cześć Wojtek, podobno strasznie zapracowany jesteś w tym sezonie?
Gniazdo: No jestem. Miałem wiele planów, niektóre jeszcze nie zrealizowane, ale pracuję nad tym non stop. Dużo kręcimy z MEPtv i staram się dawać z siebie wszystko, być kreatywnym, ale z tym coraz gorzej, bo już prawie wszystko zostało wymyślone ;) Poza tym co chwilę dowiaduję się o jakichś zawodach i zazwyczaj staram się na nie pojechać. A to jest męczące, to ciągłe życie w biegu, nie ma chwili odpoczynku… Męczące, nie męczące, naprawdę warto!
No to widzę, że jest ostro. Czy przy tak intensywnej eksploatacji organizmu nie odzywają się stare kontuzje?
Na szczęście nie. Jest kilka nowych, na przykład pęknięty mały palec w lewej ręce, pęknięty kciuk w prawej, dużo siniaków i stłuczeń, ale nie ma co się nad sobą rozczulać. Trzeba jeździć i robić progres!

Wróćmy do początków Twojej przygody ze śniegiem. Jak to się stało, że porzuciłeś kadrę Polski w skokach narciarskich i zacząłeś jeździć na desce?
Zaczęły pojawiać się lekkie zgrzyty z trenerem kadrowym… Gdy miałem dobrą formę, odskakiwałem gości, którzy np. na następny dzień jechali na puchar kontynentalny. Wtedy zrozumiałem, że coś jest nie tak. Będąc w dobrej dyspozycji byłem pewny, że pojadę, a słyszałem o innym składzie niż ten, którego się spodziewałem. To było trochę rozczarowujące. Poza tym było też nudne - dzień w dzień to samo! Ten sam ruch, te same twarze, trochę sztuczny świat…
Czy kilka lat ciężkich treningów z kadrą pomogło Ci w jeździe na desce?
Trenowałem od dziesiątego roku życia i teraz cieszę się, że nie spędziłem tego czasu np. przed komputerem. Naprawdę trening bardzo mi pomógł kondycyjnie, motorycznie i psychicznie. Jestem bardziej pewny siebie w tym co robię, znam swoje możliwości i wiem, na co mnie stać. A kiedy nie jestem czegoś pewny, po prostu to robię. Człowiek musi pracować nad swoim ciałem non stop. Wielu ludzi myśli, że tylko przez jazdę można dojść do wysokiego poziomu. Nieprawda! Trzeba pracować na „sucho” nad dynamiką, siłą, wytrzymałością... I trzeba naprawdę wiele poświecić, bo wyjście na siłownię raz w tygodniu niewiele daje. Trzeba mieć plan treningowy i się go trzymać.
Większość ludzi kojarzy Cię z jazdy na railach. Co takiego jest w rurach, że głównie na nich się koncentrujesz? Że wybierasz "bure" miasta i ulice, a nie śnieżne góry?
Od pewnego czasu trochę zaniedbałem skocznie, bo chciałem rozwinąć się do odpowiedniego poziomu na rurach... Było dużo zawodów, filmowanie i foto sesje. Nie chciałem robić czegoś, do czego nie jestem przyzwyczajony. Ale doszedłem do poziomu, którego oczekiwałem i na wiosnę zaczynam skakać. Poza tym mam jeszcze w planie wyjazd backcountry do Rumunii i tam pewnie pojeżdżę w śnieżnych górach. Założyliśmy również, że jedziemy na BC do Francji. Prawdę mówiąc, głównym problemem z BC jest doświadczenie, którego jeszcze nie mam. Trzeba wiedzieć, jak zachowuje się śnieg, jakie wiały wiatry, itd. Na bezpieczeństwo w górach składa się wiele czynników, które na bieżąco trzeba analizować, żeby wiedzieć kiedy iść. Najlepiej jest porozmawiać z przewodnikami, oni wiedzą dużo o górach. Potrzebne są też piepsy, które mogą uratować życie, gdy spadnie na ciebie lawina. A lawiny są najgroźniejsze na BC.

Czy to oznacza, że zobaczymy cię jeszcze na skoczniach, albo w górach na BC?
Jasne, że tak!
Na co, obecnie, poświęcasz więcej czasu: na sesje streetowe i wyszukiwanie nowych miejscówek, na zawody, czy robienie materiału foto/video?
Cały swój czas poświęcam na snowboarding. Staram się godzić te wszystkie rzeczy i wybierać najlepszą drogę. Za każdym razem to są trudne wybory, bo dobrze byłoby jechać na zawody, a z drugiej strony fajnie też byłoby jeździć w krk, bo jest akurat śnieg. Czasami jest tyle opcji do wyboru, że ludzie na mnie się obrażają, ponieważ nie wybrałem tego, co mogą mi zaoferować. A ja zawsze staram się wybierać najlepszą z możliwości.
Ile desek w sezonie zużywasz w jeździe na street'cie?
To zależy od tego, co się robi, jakie są schody i jaka jest dyspozycja. Czasami biorę nową deskę, jedna sesja i już po niej. A czasami jeżdżę na jednej przez trzy tygodnie i dalej działa. Staram się zawsze przygotować deskę tak, żeby szybko jechała. Wrzucam na maszynę do wyrównania ślizgu, smaruję, itd. Szybsza deska = mniejsze problemy.

Skąd bierzesz inspirację do nowych trików?
Zewsząd... Na przykład z filmów. Czasami po prostu wyobrażam sobie, co można byłoby zrobić, czego jeszcze nie było, a jak jest dobry dzień, to udaje mi się coś z tego zrealizować. Czasami próby nowych, przełomowych rzeczy są bolesne, tak że trzeba to sobie dobrze przemyśleć.
O ile snowboarding narodził się kiedyś jako zimowa alternatywa "surfowania", to jaka jest geneza jibbingu?
Nie ma genezy jibbingu - tak mi się wydaje. To jest po prostu część snowboardingu. Gdyby na wybrzeżu powstawiać boxy, to surferzy pewnie zaczęliby prędzej czy później po nich jeździć, bo to byłoby coś nowego. Wydaje mi się, że głównym powodem tego, że snowboarding przeniósł się do miast, jest deskorolka. Na pewno miała duży wpływ na „urban snowboarding”.
Czy jibbing brnie w uliczkę wąskiej specjalizacji? Inaczej mówiąc, czy dobry jibber może być równie skuteczny na skoczniach lub w pajpie? Większość riderów może woli koncentrować się na jednej rzeczy...
Na pewno nie. Jeśli ktoś myśli przyszłościowo, to stara się rozwijać pod każdym kątem. Jest wielu riderów, którzy dobrzy są we wszystkim. Najlepszym przykładem jest Kuba Dytkowski.
Kogo styl i triki robią na Tobie największe wrażenie?
Torstein Horgmo jest aktualnie moim guru, ale lubię też oglądać Aandrew Geevesa. Oni są bardzo wszechstronnymi riderami, mają ciekawy styl i robią naprawdę dobre triki.
A czy jakiś z trików stanowi dla Ciebie absolutny "kosmos"?
Ostatnio widziałem back 18 hardway sw 5050 sw back 360, w wykonaniu Hallora Helgasona i sw back 270 wallride Petera Line’a - to też był kozacki trik. Sam też bardzo się cieszę, bo zrobiłem ostatnio sw back 18 hardway nosepress 180 out - to jest na razie najbardziej techniczny trik, jaki udało mi się zrobić na street'cie.
Jaka, według Ciebie, jest definicja hardcore'owego jib triku? Co decyduje, że jest faktycznie niebezpiecznie?
Na to pojęcie składa się naprawdę wiele rzeczy, np. wysokość, na której umieszczona jest przeszkoda. Schody czasami są takie, że nie da się po nich zjechać - spadasz i od razu zatrzymujesz się, a jak się tego nie spodziewasz, to może się to skończyć frontflipem. Najazd bywa taki, że nawet jeśli przeszkoda wygląda na łatwą, to i tak trzeba się nieźle napracować. Wiele osób po obejrzeniu przejazdu myśli sobie: „ten gość ma tak proste poręcze, a takie słabe triki robi”. Też tak kiedyś myślałem, ale jak sam zacząłem jeździć, to dopiero wtedy zrozumiałem, jak ciężko czasami jest zrobić coś dobrze - najazd jest krzywy, nie ma prędkości, bo deska zepsuła się w trakcie jeżdżenia, poręcz jest z dziwnego materiału i nie chce „jechać”... Na filmie tego wszystkiego nie widać.
Z innej beczki. Doszły mnie plotki, że lubisz czasem ostro poimprezować. Jak to jest naprawdę: na imprezach wybierasz piwo, cytrynówkę czy red bulla?
Przeważnie piję wszystko ;)

Gdy masz chwilę luzu, to wybierasz książkę, film, czy raczej spotkanie ze znajomymi lub z dziewczyną?
Gdy tylko znajdę chwilę czasu, to staram się spędzać ją z dziewczyną. Mam duże zaległości, ponieważ sporo jeżdżę i w domu więcej mnie nie ma, niż jestem. Książka lub film też są dobrymi sposobami na wyciszenie się i odreagowanie od snowboardu. Czasami jest się tak zmęczonym, że lepiej sobie „przychillować” i odreagować, bo później, na świeżości, jeździ się dużo lepiej.
Co podpowiesz początkującym riderom? Coś w stylu „jak rozpocząć, aby szybko nie skończyć”...
Trudno powiedzieć coś ogólnie. Jeśli ktoś planuje być profesjonalnym snowboarderem, to czeka go do przebycia bardzo ciężka droga, wiele cierpienia i poświęceń. Kłótnie z przyjaciółmi i chwilowe spięcia to normalna sprawa, bo zawsze jest ktoś, komu nie podoba się, że tobie dobrze idzie. Ale mimo to dalej trzeba przeć do przodu. I to jest właśnie najmniej przyjemna część pro snowboardingu.
Jaki stosujesz stance? Czy mógłbyś coś w tej kwestii doradzić naszym czytelnikom?
Przy moich 177 centymetrach wzrostu stosuję najszerszy rozstaw wiązań, jaki można uzyskać na desce Burton Dominant. Jestem goofy, 17 stopni przód i minus 15 tył. Ale nie można się tym sugerować, bo każdy powinien dla siebie dobrać rozstaw, w jakim jest mu najwygodniej. Czyli trzeba próbować, aż w końcu ustali się ten najodpowiedniejszy.
Czy uważasz, że jibbing stanowi dla snowboardingu szansę przy słabych zimach lub małej ilości gór?
Na pewno tak, ale nie bądźmy pesymistami. Zimy dopiero się zaczynają. Był teraz gorszy okres, ale wydaje mi się, że minął i teraz będzie tylko lepiej!
Ciekawe, jak bardzo jesteś zorganizowanym gościem? Powiedz mi coś o swoich planach.
Plany…? Na razie jeżdżę w Zakopanem, jest dużo śniegu i dużo możliwości. W poniedziałek najprawdopodobniej pokażę się w Warszawie, żeby na kilka dni dołączyć do SnowTouru. Na pewno będzie też jakiś wyjazd do Austrii, może do Mayerhofen, później wyjazd na dwa tygodnie do Rumunii, i będzie już koniec marca. Na początku kwietnia planuję jechać do Francji na tydzień, a w drugiej połowie to chyba będzie wyjazd z Yarrkiem do Kanady, na dwa tygodnie. Na sezon letni wynajmę domek w Ramsau pod lodowcem Dachstein, a po zamknięciu lodowca siedzieć będę do oporu w Les2Alpes, we Francji.
Widziałem wyniki ankiety na temat najbardziej zapracowanych snowboarderów. Zajmujesz wysokie, a dokładniej, pierwsze miejsce! Jak to jest z Twoim pracoholizmem?
Też to widziałem. Prawdę mówiąc, nie mam jeszcze jakichś wielkich kontraktów. Udaje mi się czasami zarobić na zawodach, dlatego tak bardzo zależy mi, żeby w nich jeździć, bo później mam kasę na snowboarding. Jest w Polsce kilku riderów, którzy z kontraktów wyciągają dużo, dużo więcej niż ja.
Na koniec pewnie chciałbyś kogoś pozdrowić...
Jasne! Chciałbym pozdrowić moją dziewczynę Sylwię, moich Rodziców, Babcię i najbliższą rodzinę. Wszystkich prawdziwych znajomych, którzy we mnie wierzą i dopingują. Chciałbym też bardzo podziękować moim sponsorom - za wsparcie, pomoc i danie mi możliwości jazdy oraz rozwijania samego siebie. Chłopakom z firmy Snow Unit, za pomoc w dostaniu się do europejskiego teamu Burton Snowboards, Analog Clothing, Anon Optics i Gravis Footwear. Firmie Red Bull, za wsparcie i pomoc przy organizowaniu wyjazdów oraz wysyłanie mnie na ciekawe akcje oraz firmie Nixon za to, że zawsze wiem, która jest godzina ;)
Peace!
snowBoard MDS nr 45/2009






