snowBoard MDS 54/2012
.: W poszukiwaniu głębokiego puchu / Polska i Słowacja
.: SNB szklanym okiem / Rafał Wielgus
.: Wolak Brothers / wywiad
.: BURNin Snow / zawody
.: Śnieżne Eldorado / backcountry w Szczyrku
.: Się kręci! / street
.: SnowBiznes / Raven, Pathron
.: SNB szklanym okiem / Rafał Wielgus
.: Wolak Brothers / wywiad
.: BURNin Snow / zawody
.: Śnieżne Eldorado / backcountry w Szczyrku
.: Się kręci! / street
.: SnowBiznes / Raven, Pathron
Kuba JAMAJ Skrzypkowski
Nie da się ukryć, że chłopaka lubi obiektyw – za każdym razem, gdy któryś z fotografów chwali się swoimi ostatnimi „zdobyczami”, oko przyciągają głównie akcje w wykonaniu Jamaja. Zadziwiająco często są to bowiem hardcore'owe triki, szerokim łukiem mijające się ze zdrowym rozsądkiem. Drop na kamieniste zbocze ze śladową ilością śniegu? Nie ma sprawy! Podwójny frontflip na byle jakiej skoczni? Normalka! Ale najdziwniejsze jest to, że Jamaj nie tylko cało wychodzi z najbardziej porąbanych sytuacji (choć wypadki przy pracy też się zdarzają – patrz zdjęcie obok ;), to na dodatek robi to w budzącym zazdrość stylu. Przepraszam, najdziwniejsze jest to, że w mega stylu Jamaj potrafi równie dobrze wykreślić trudną linię na backcountry, zrobić coś budzącego respekt w snowparku, czy zaliczyć kozacką poręcz. Można by rzec, człowiek snowboardowego renesansu. Tylko kto zgadnie, co to takiego? Może więc inaczej: chłopak o wielu talentach. Tak lepiej!

SNOWBOARD MDS: Jak szybko osiągnąłeś poziom krajowej czołówki?
Jamaj: Na desce jeżdżę od 15 roku życia, a jeszcze wcześniej jeździłem na nartach. Wydaje mi się, że prawdziwy progres zaczął się od wygrania pierwszych moich zawodów snowboardowych, co poskutkowało pozyskaniem sponsora, który zdecydowanie ułatwił mi uprawianie mojej ulubionej dyscypliny :). No i z biegiem czasu, jeżdżąc coraz więcej, byłem naturalnie coraz lepszy... Chyba zresztą tak jak każdy. Im intensywniej coś robisz, tym jesteś w tym lepszy. Wszyscy, którzy jeżdżą tyle co ja i mają do tego takie samo podejście, są obecnie w snowboardowej czołówce Polski.
Jak czujesz się jako osoba, która pierwsza w kraju wykręciła podwójnego frontflipa? Powiedz, jak to osiągnąłeś?
Czuję się normalnie ;). A doszedłem do tego triku tak, że najpierw nauczyłem się pojedynczego loopa. I, jak już miałem go opanowanego, to sobie pomyślałem: co to za filozofia machnąć się dwa razy mocniej? No to się machnąłem i wyszło - tak to mniej więcej wyglądało. Zawsze lubiłem rotacje przez głowę, fajne uczucie.
Na Słowacji miałeś nieprzyjemną przygodę z tym trikiem. Ceną były dwa zęby?
Na szczęście tylko jeden. Tego dnia był tak konkretny wiatr i mocno sypiący śnieg, że ledwie do hopy dojechałem. Wiedziałem, że prędkość będzie za mała, że nie dolecę, ale i tak się rzuciłem... Debil? (to nie my, to komentarz Jamaja!). Wygląda na to, że na własne życzenie zęba sobie wybiłem.
Podwójny flip... i co dalej? W planach masz dalsze „zagęszczanie” trudności – np. potrójnego loopa? Czy może będziesz dopracowywał stylówkę?
Raczej popracuję nad stylówką :). „Narzucałem” się już wystarczająco, teraz płaskie rotacje muszę dopracować.

A możesz zdradzić, co w tym sezonie chciałbyś najmocniej dopracować?
Będę udoskonalał technikę i właśnie stylówkę - dopracowywał wszystkie triki, które umiem oraz próbował rotacji we wszystkie strony.
Wolisz działać „na żywioł”, czy bardziej preferujesz przemyślane akcje? Często Twoje mega dropy wydają się co najmniej szalone...
Może szalone, ale jednak nie do końca, bo jednak (tfu, tfu) nic poważnego nigdy mi się nie stało. Więc rozsądku w tym wszystkim też jest dużo... hmm, ale nie za dużo.
Największą frajdę sprawia Ci dobrze przygotowany park, hardcore'owa sesja na streecie, czy zrobienie efektownej linii w puchu?
Zawsze największą frajdą była dla mnie jazda w puchu. Dlatego najbardziej lubię freeride i hopki backcountry, zaraz potem snowpark - tylko taki z prawdziwego zdarzenia, a nie rurka, box i hopa 2-3 metry. Street też lubię, jeśli nie jest za często.
Jesteś bardzo wszechstronny, ale najczęściej można zaobserwować, że zarówno rury, jak i jazdę w puchu ogarniasz za pomocą jednej dechy. Czy spotkałeś się z opinią, że sprzęt snb może mieć różne zastosowanie?
Przyzwyczajam się do jednej deski i na niej wszędzie daję radę. Najczęściej jednak zdarzają się sytuacje, że po prostu nie mam ze sobą drugiego setu.
Na swoim podwórku masz zaimprowizowany mini snowpark. Czy komfort posiadania pod domem „miejscówki" pomaga w nauce trików?
Trochę pomaga, zwłaszcza w „rozjeżdżeniu” lub wyczuciu nowej deski. Ale jak to zazwyczaj bywa, jeśli posiada się coś do dyspozycji na co dzień, to najczęściej się nie chce z tego korzystać.
Ponoć zdarza się, że w Twoim „snowparku” rozgrywane są zawody...
Czasem coś się dzieje, ale raczej kameralnie. Może kiedyś nad czymś konkretnym pomyślę, z bratem i z Jamajevents.

Mieszkasz w miejscowości, która nie jest zbyt dogodna z punktu widzenia uprawiania snowboardu. Jak często jesteś w górach na desce?
Staram się być jak najwięcej, ale różnie z tym wychodzi. Miejsce, w którym mieszkam, nie jest tak dużą przeszkodą, jak środki, których często brak. A to sprawia, że nie jeżdżę tyle, ile bym chciał, albo chociaż powinienem, aby utrzymać się na przyzwoitym poziomie. Odpowiadając konkretnie na pytanie, to przez cały rok, tak w sumie, na desce jeżdżę przez około 4, może 5 miesięcy.
W zeszłym roku na jednym z filmów widzieliśmy twoje „snowboardowe" triki, jednak wykonane na wodzie. Czy to Twoja nowa zajawka?
Pływam na wakeboardzie i gram w piłę – to jest moja zajawa! Czasem zdarzy mi się studiować, ale ostatnimi czasy raczej rzadko. I to zdecydowanie nie jest moja zajawa.
Jeździsz też na BMX. Dotarło do nas, że ostatnio startowałeś nawet w Mistrzostwach Polski. Opowiesz o tym?
Nie tak znowu ostatnio - jakieś trzy lata temu - i wtedy ostatni raz jeździłem, oczywiście podczas zawodów. A na Mistrzostwach wylądowałem w finale ostatecznie na 6 albo 5 miejscu. Swego czasu byłem również w polskiej czołówce BMX. Było to dawno, ale dobrze wspominam te czasy. Szczególnie glebę na funboxie, gdy próbowałem kręcić backflipa – akcję znajdziecie na youtubie.
Jak sobie radzisz ze strachem na poważnych zawodach?
Nigdy nie brałem udziału w naprawdę poważnych zawodach. Ale jeśli na mniej poważnych mam wyluzkę, to pewnie i na super poważnych też, mam nadzieję, będę miał.
To, że Twój brat sędziuje zawody snb, jest dla Ciebie wsparciem, czy może stanowi dyskomfort?
Powiem szczerze, że nie rzutuje. Przynajmniej jeśli chodzi o zawody. A dobrze, że jest związany ze snowboardem, bo często razem jeździmy.
Czy jeszcze ktoś z Twojej rodziny związany jest ze snowboardingiem? Na zawodach czasami pojawiasz się z tatą...
Cała rodzina jest związana ze mną, więc automatycznie związana jest i ze snowboardem - nawet babcia. Ale oczywiście tata najbardziej. Ma nawet sezonowy serwis sprzętu ski/snow w Pruszkowie (przy ul. Daszyńskiego 3... taka kryptoreklama ;).
NextX, to przygoda z końcówki poprzedniego sezonu. Program telewizyjny, w którym miałeś możliwość trenować bardzo młodych snowboarderów, właściwie dzieciaki. Jak się czułeś w tej roli?
Dobrze, bo to super dla dzieciaków, że miały możliwość pojeździć z lepszymi. I o to, tak naprawdę, chodziło. Jeździliśmy razem, a ekipa telewizyjna nagrywała. Właściwie była to bardziej zabawa w miłej atmosferze, niż trening - tak to wspominam.
Czy poza Beniaminem Dobroszyckim, biorącym udział w NextX, jeździsz lub trenujesz z innymi dzieciakami? Co sądzisz o możliwościach i poziomie następnej generacji snowboarderów w Polsce?
Właśnie w tym problem... Z tego co obserwuję i porównuję do innych krajów, z tą naszą młodą generacją nie jest za dobrze. Oczywiście jest paru młodych, bardzo dobrze zapowiadających się snowboarderów, ale jak na tak wielki kraj, z tak dużą populacją, powinno być ich więcej. Jeżdżę często z dużo młodszymi, np. Wolaczkiem, czy Nikosiem. Dobrze z nimi się czuję, bo są w miarę ogarnięci, dobrze jeżdżą, a przede wszystkim mają zajawkę prawilną.
Snowboarding tworzą ludzie... Z kim najchętniej jeździsz, lub po prostu lubisz przebywać?
Lubię jeździć ze znajomymi, którzy mnie znają, lubią i nie zawracają gitary. A przede wszystkim mają zajawkę na snowboard. A nie z takimi, co męczą i wolą lans, niż snow.
Czy jako jeden z lepszych polskich snowboarderów wiesz, jak nazywa się prezes PZS?
Wiem, że nazywa się Król, jest lekarzem, a jego syn i córka są w snowboardowej kadrze Polski.
A co myślisz na temat swojej obecności w kadrze? Czy jest to dla Ciebie celem?
Nie jest, nigdy nie było i nie będzie, chociaż to bardzo pomocna opcja w rozwoju zawodnika. Bo dzięki obecności w kadrze masz pełno wyjazdów za darmo, na koszt państwa, czyli nasz. Poza tym PZS to inna bajka, o której można by napisać inny artykuł. Ja mam swoje zdanie na ten temat, które nie zmieniło się, odkąd jeżdżę na snowboardzie.
Czy sądzisz, że w Polsce jest sens poważnie trenować halfpipe?
Przede wszystkim w Polsce nie ma gdzie trenować pipe'y, więc nie ma sensu. Nie ma też sensu ze względu na wcześniej wymieniony Związek.
A kto trenuje Ciebie?
Oczywiście trener... nie no, żartuję! Nikt mnie nie trenuje. Jazda z innymi, lepszymi riderami, wymienianie wskazówek - to jest dla mnie trening.

W takim razie, kto ma lub miał na Ciebie największy wpływ? Na kim się wzorujesz?
Największy wpływ mieli rodzice, którzy mnie zawsze wspierali i mówili, że jestem najlepszy ;). A poza tym, to sam na siebie mam „wpływ”, poprzez zajawkę i chęć do przekraczania własnych barier. Tak więc pytanie „na kim się wzoruję?” słabo się odnosi do mnie, ponieważ nie wzoruje się na nikim. Szanuje wielu rajderów, czuję do nich respekt, podoba mi się jak jeżdżą, ale na pewno się na nich nie wzoruję.
Co uważasz za swój największy sukces w snowboardingu?
Samo to, że mogę jeździć, jest dla mnie wystarczającym sukcesem.
Czy miałeś jakiś dzień na desce, który wspominasz najlepiej?
Raczej nie wspominam. Bardziej myślę o tym, jaki jutro może być zajebisty dzień.
Gdzie najczęściej można Cię spotkać? Zimą i latem?
Zimą na stoku, a latem na plaży... A najczęściej chyba w domu.
Plany na najbliższą przyszłość?
Brak :).
Pozdrawiasz...
Wszystkich, którzy chcą być pozdrowieni.
Dzięki i nawzajem ;)
Kuba JAMAJ Skrzypkowski
- Mieszka w: domu;
- na desce od: 8-9 lat;
- ulubiona miejscówka: tam, gdzie da się dobrze jeździć;
- best trick: duble;
- ulubiony trik: duble;
- deska: DC;
- sponsorzy: DC.
snowBoard MDS nr 50/2011
Nie da się ukryć, że chłopaka lubi obiektyw – za każdym razem, gdy któryś z fotografów chwali się swoimi ostatnimi „zdobyczami”, oko przyciągają głównie akcje w wykonaniu Jamaja. Zadziwiająco często są to bowiem hardcore'owe triki, szerokim łukiem mijające się ze zdrowym rozsądkiem. Drop na kamieniste zbocze ze śladową ilością śniegu? Nie ma sprawy! Podwójny frontflip na byle jakiej skoczni? Normalka! Ale najdziwniejsze jest to, że Jamaj nie tylko cało wychodzi z najbardziej porąbanych sytuacji (choć wypadki przy pracy też się zdarzają – patrz zdjęcie obok ;), to na dodatek robi to w budzącym zazdrość stylu. Przepraszam, najdziwniejsze jest to, że w mega stylu Jamaj potrafi równie dobrze wykreślić trudną linię na backcountry, zrobić coś budzącego respekt w snowparku, czy zaliczyć kozacką poręcz. Można by rzec, człowiek snowboardowego renesansu. Tylko kto zgadnie, co to takiego? Może więc inaczej: chłopak o wielu talentach. Tak lepiej!

SNOWBOARD MDS: Jak szybko osiągnąłeś poziom krajowej czołówki?
Jamaj: Na desce jeżdżę od 15 roku życia, a jeszcze wcześniej jeździłem na nartach. Wydaje mi się, że prawdziwy progres zaczął się od wygrania pierwszych moich zawodów snowboardowych, co poskutkowało pozyskaniem sponsora, który zdecydowanie ułatwił mi uprawianie mojej ulubionej dyscypliny :). No i z biegiem czasu, jeżdżąc coraz więcej, byłem naturalnie coraz lepszy... Chyba zresztą tak jak każdy. Im intensywniej coś robisz, tym jesteś w tym lepszy. Wszyscy, którzy jeżdżą tyle co ja i mają do tego takie samo podejście, są obecnie w snowboardowej czołówce Polski.
Jak czujesz się jako osoba, która pierwsza w kraju wykręciła podwójnego frontflipa? Powiedz, jak to osiągnąłeś?
Czuję się normalnie ;). A doszedłem do tego triku tak, że najpierw nauczyłem się pojedynczego loopa. I, jak już miałem go opanowanego, to sobie pomyślałem: co to za filozofia machnąć się dwa razy mocniej? No to się machnąłem i wyszło - tak to mniej więcej wyglądało. Zawsze lubiłem rotacje przez głowę, fajne uczucie.
Na Słowacji miałeś nieprzyjemną przygodę z tym trikiem. Ceną były dwa zęby?
Na szczęście tylko jeden. Tego dnia był tak konkretny wiatr i mocno sypiący śnieg, że ledwie do hopy dojechałem. Wiedziałem, że prędkość będzie za mała, że nie dolecę, ale i tak się rzuciłem... Debil? (to nie my, to komentarz Jamaja!). Wygląda na to, że na własne życzenie zęba sobie wybiłem.
Podwójny flip... i co dalej? W planach masz dalsze „zagęszczanie” trudności – np. potrójnego loopa? Czy może będziesz dopracowywał stylówkę?
Raczej popracuję nad stylówką :). „Narzucałem” się już wystarczająco, teraz płaskie rotacje muszę dopracować.

A możesz zdradzić, co w tym sezonie chciałbyś najmocniej dopracować?
Będę udoskonalał technikę i właśnie stylówkę - dopracowywał wszystkie triki, które umiem oraz próbował rotacji we wszystkie strony.
Wolisz działać „na żywioł”, czy bardziej preferujesz przemyślane akcje? Często Twoje mega dropy wydają się co najmniej szalone...
Może szalone, ale jednak nie do końca, bo jednak (tfu, tfu) nic poważnego nigdy mi się nie stało. Więc rozsądku w tym wszystkim też jest dużo... hmm, ale nie za dużo.
Największą frajdę sprawia Ci dobrze przygotowany park, hardcore'owa sesja na streecie, czy zrobienie efektownej linii w puchu?
Zawsze największą frajdą była dla mnie jazda w puchu. Dlatego najbardziej lubię freeride i hopki backcountry, zaraz potem snowpark - tylko taki z prawdziwego zdarzenia, a nie rurka, box i hopa 2-3 metry. Street też lubię, jeśli nie jest za często.
Jesteś bardzo wszechstronny, ale najczęściej można zaobserwować, że zarówno rury, jak i jazdę w puchu ogarniasz za pomocą jednej dechy. Czy spotkałeś się z opinią, że sprzęt snb może mieć różne zastosowanie?
Przyzwyczajam się do jednej deski i na niej wszędzie daję radę. Najczęściej jednak zdarzają się sytuacje, że po prostu nie mam ze sobą drugiego setu.
Na swoim podwórku masz zaimprowizowany mini snowpark. Czy komfort posiadania pod domem „miejscówki" pomaga w nauce trików?
Trochę pomaga, zwłaszcza w „rozjeżdżeniu” lub wyczuciu nowej deski. Ale jak to zazwyczaj bywa, jeśli posiada się coś do dyspozycji na co dzień, to najczęściej się nie chce z tego korzystać.
Ponoć zdarza się, że w Twoim „snowparku” rozgrywane są zawody...
Czasem coś się dzieje, ale raczej kameralnie. Może kiedyś nad czymś konkretnym pomyślę, z bratem i z Jamajevents.

Mieszkasz w miejscowości, która nie jest zbyt dogodna z punktu widzenia uprawiania snowboardu. Jak często jesteś w górach na desce?
Staram się być jak najwięcej, ale różnie z tym wychodzi. Miejsce, w którym mieszkam, nie jest tak dużą przeszkodą, jak środki, których często brak. A to sprawia, że nie jeżdżę tyle, ile bym chciał, albo chociaż powinienem, aby utrzymać się na przyzwoitym poziomie. Odpowiadając konkretnie na pytanie, to przez cały rok, tak w sumie, na desce jeżdżę przez około 4, może 5 miesięcy.
W zeszłym roku na jednym z filmów widzieliśmy twoje „snowboardowe" triki, jednak wykonane na wodzie. Czy to Twoja nowa zajawka?
Pływam na wakeboardzie i gram w piłę – to jest moja zajawa! Czasem zdarzy mi się studiować, ale ostatnimi czasy raczej rzadko. I to zdecydowanie nie jest moja zajawa.
Jeździsz też na BMX. Dotarło do nas, że ostatnio startowałeś nawet w Mistrzostwach Polski. Opowiesz o tym?
Nie tak znowu ostatnio - jakieś trzy lata temu - i wtedy ostatni raz jeździłem, oczywiście podczas zawodów. A na Mistrzostwach wylądowałem w finale ostatecznie na 6 albo 5 miejscu. Swego czasu byłem również w polskiej czołówce BMX. Było to dawno, ale dobrze wspominam te czasy. Szczególnie glebę na funboxie, gdy próbowałem kręcić backflipa – akcję znajdziecie na youtubie.
Jak sobie radzisz ze strachem na poważnych zawodach?
Nigdy nie brałem udziału w naprawdę poważnych zawodach. Ale jeśli na mniej poważnych mam wyluzkę, to pewnie i na super poważnych też, mam nadzieję, będę miał.
To, że Twój brat sędziuje zawody snb, jest dla Ciebie wsparciem, czy może stanowi dyskomfort?
Powiem szczerze, że nie rzutuje. Przynajmniej jeśli chodzi o zawody. A dobrze, że jest związany ze snowboardem, bo często razem jeździmy.
Czy jeszcze ktoś z Twojej rodziny związany jest ze snowboardingiem? Na zawodach czasami pojawiasz się z tatą...
Cała rodzina jest związana ze mną, więc automatycznie związana jest i ze snowboardem - nawet babcia. Ale oczywiście tata najbardziej. Ma nawet sezonowy serwis sprzętu ski/snow w Pruszkowie (przy ul. Daszyńskiego 3... taka kryptoreklama ;).
NextX, to przygoda z końcówki poprzedniego sezonu. Program telewizyjny, w którym miałeś możliwość trenować bardzo młodych snowboarderów, właściwie dzieciaki. Jak się czułeś w tej roli?
Dobrze, bo to super dla dzieciaków, że miały możliwość pojeździć z lepszymi. I o to, tak naprawdę, chodziło. Jeździliśmy razem, a ekipa telewizyjna nagrywała. Właściwie była to bardziej zabawa w miłej atmosferze, niż trening - tak to wspominam.
Czy poza Beniaminem Dobroszyckim, biorącym udział w NextX, jeździsz lub trenujesz z innymi dzieciakami? Co sądzisz o możliwościach i poziomie następnej generacji snowboarderów w Polsce?
Właśnie w tym problem... Z tego co obserwuję i porównuję do innych krajów, z tą naszą młodą generacją nie jest za dobrze. Oczywiście jest paru młodych, bardzo dobrze zapowiadających się snowboarderów, ale jak na tak wielki kraj, z tak dużą populacją, powinno być ich więcej. Jeżdżę często z dużo młodszymi, np. Wolaczkiem, czy Nikosiem. Dobrze z nimi się czuję, bo są w miarę ogarnięci, dobrze jeżdżą, a przede wszystkim mają zajawkę prawilną.
Snowboarding tworzą ludzie... Z kim najchętniej jeździsz, lub po prostu lubisz przebywać?
Lubię jeździć ze znajomymi, którzy mnie znają, lubią i nie zawracają gitary. A przede wszystkim mają zajawkę na snowboard. A nie z takimi, co męczą i wolą lans, niż snow.
Czy jako jeden z lepszych polskich snowboarderów wiesz, jak nazywa się prezes PZS?
Wiem, że nazywa się Król, jest lekarzem, a jego syn i córka są w snowboardowej kadrze Polski.
A co myślisz na temat swojej obecności w kadrze? Czy jest to dla Ciebie celem?
Nie jest, nigdy nie było i nie będzie, chociaż to bardzo pomocna opcja w rozwoju zawodnika. Bo dzięki obecności w kadrze masz pełno wyjazdów za darmo, na koszt państwa, czyli nasz. Poza tym PZS to inna bajka, o której można by napisać inny artykuł. Ja mam swoje zdanie na ten temat, które nie zmieniło się, odkąd jeżdżę na snowboardzie.
Czy sądzisz, że w Polsce jest sens poważnie trenować halfpipe?
Przede wszystkim w Polsce nie ma gdzie trenować pipe'y, więc nie ma sensu. Nie ma też sensu ze względu na wcześniej wymieniony Związek.
A kto trenuje Ciebie?
Oczywiście trener... nie no, żartuję! Nikt mnie nie trenuje. Jazda z innymi, lepszymi riderami, wymienianie wskazówek - to jest dla mnie trening.

W takim razie, kto ma lub miał na Ciebie największy wpływ? Na kim się wzorujesz?
Największy wpływ mieli rodzice, którzy mnie zawsze wspierali i mówili, że jestem najlepszy ;). A poza tym, to sam na siebie mam „wpływ”, poprzez zajawkę i chęć do przekraczania własnych barier. Tak więc pytanie „na kim się wzoruję?” słabo się odnosi do mnie, ponieważ nie wzoruje się na nikim. Szanuje wielu rajderów, czuję do nich respekt, podoba mi się jak jeżdżą, ale na pewno się na nich nie wzoruję.
Co uważasz za swój największy sukces w snowboardingu?
Samo to, że mogę jeździć, jest dla mnie wystarczającym sukcesem.
Czy miałeś jakiś dzień na desce, który wspominasz najlepiej?
Raczej nie wspominam. Bardziej myślę o tym, jaki jutro może być zajebisty dzień.
Gdzie najczęściej można Cię spotkać? Zimą i latem?
Zimą na stoku, a latem na plaży... A najczęściej chyba w domu.
Plany na najbliższą przyszłość?
Brak :).
Pozdrawiasz...
Wszystkich, którzy chcą być pozdrowieni.
Dzięki i nawzajem ;)
Kuba JAMAJ Skrzypkowski
- Mieszka w: domu;
- na desce od: 8-9 lat;
- ulubiona miejscówka: tam, gdzie da się dobrze jeździć;
- best trick: duble;
- ulubiony trik: duble;
- deska: DC;
- sponsorzy: DC.
snowBoard MDS nr 50/2011






