snowBoard MDS 54/2012
.: W poszukiwaniu głębokiego puchu / Polska i Słowacja
.: SNB szklanym okiem / Rafał Wielgus
.: Wolak Brothers / wywiad
.: BURNin Snow / zawody
.: Śnieżne Eldorado / backcountry w Szczyrku
.: Się kręci! / street
.: SnowBiznes / Raven, Pathron
.: SNB szklanym okiem / Rafał Wielgus
.: Wolak Brothers / wywiad
.: BURNin Snow / zawody
.: Śnieżne Eldorado / backcountry w Szczyrku
.: Się kręci! / street
.: SnowBiznes / Raven, Pathron
Lista sportowych osiągnięć Breloka jest bardzo długa, a jego sukcesy można by długo wymieniać: olimpijczyk w Turynie, zazwyczaj w pierwszej dziesiątce dużych zawodów, często na „pudle". Ale chyba nie one są tu najważniejsze... Michał zachwyca stylowością swoich trików, wszechstronnością oraz niesamowitą skutecznością. Przy tym wszystkim świetnie się bawi, zaskakuje zwariowanymi pomysłami, ale też odnajduje właściwe proporcje między luzem, a profesjonalizmem. Jednak cechą Breloka, która wzbudza w nas największy szacunek, jest ciągłe nienasycenie snowboardingiem - jeździ właściwie non stop i ciągle mu mało! Myślę, że większość z nas mogłaby sobie z Michałem przybić pionę. To równy koleżka!

Jak wyglądały Twoje początki z deską?
Za namową Rafała Jękota na snowboardzie zaczął jeździć Matys (Mateusz Ligocki, brat Michała - red.). Na szczęście Matys szybko załapał sponsora i dostał nowy sprzęt, więc ja mogłem przejąć jego stary. Matys dał mi kilka rad, pojeździliśmy trochę po ogródku i już po dwóch dniach dawałem sobie radę z prawie każdym stokiem w okolicy Cieszyna.
Przypuszczam, że Twoja, znana w polskim snowboardingu rodzina, mogłaby odpowiadać za współudział ;) Jaki wpływ mają na to, co robisz?
Duży. Matys zawsze dawał mi cenne rady i wskazówki, Paulina (Ligocka - kuzynka Breloka i Matysa, dop. red.) motywuje mnie do nowych trików, Tata często budował nam skocznie, zabierał nas na Biały Krzyż po szkole, itd. Natomiast Mama zawsze mocno nam kibicuje, a kiedyś robiła kanapki i mówiła, żebyśmy uważali na siebie ;). Najważniejsze jednak, że zawsze miałem z kim jeździć!
Czy obecnie Matys i Paulina mają jeszcze coś do powiedzenia?
Tak samo jak dawniej. Szkoda tylko, ze Matys ostatnio odpuścił trochę freestyle, ale mam nadzieję, że szybko się to zmieni.

Zrobiło się familijnie, więc zmieńmy temat - skąd ostatnio u Ciebie taka duża progresja?
W każdym sezonie mam w planie nauczyć się, lub chociaż spróbować, kilku nowych trików. W tym, na przykład, zamierzam robić 1080 i cab 1080 na HP, oraz duble cork na hopie, jak będzie dużo puchu. Poza tym często próbuję nowych trików czysto spontanicznie - jak mam dobry dzień i pomysł na trik, to po prostu go robię. Czasami po kilku próbach mogę powiedzieć, że już go umiem. A czasami, niestety, nie.
Chyba jednak częściej możesz powiedzieć, że ogarniasz... Przypomnij, jakie jest Twoje aktualne, największe sportowe osiągnięcie?
Siódme miejsce na Australian Open 2007. Z tego wyniku jestem zadowolony.
A jaką korzyść przynosi bycie w kadrze?
Dzięki temu, że jestem w kadrze, mam możliwość trenowania HP tam, gdzie są najlepsze do tego warunki, przygotowuję się do rożnych ważnych i mniej ważnych zawodów, lub po prostu „pracuję" sobie nad nowymi trikami, przejazdami, co później wykorzystuję na zawodach.

Czy nie wydaje Ci się, że w Polsce trudno jest osiągnąć wysoki poziom?
Dopóki nie będzie tak dobrych snowparków jak na zachodzie, to niestety w skokach i pajpie będziemy uczyć się tylko podstaw. Jednak, żeby dalej się rozwijać, należy wyjeżdżać za granicę. Za to na railach, myślę, jest szansa, czego przykładem jest choćby Gniazdo, Kuba Dytkowski i inni.
Co w takim razie możemy zrobić, aby poprawić naszą sytuację? Co pomogłoby Wam - zawodnikom, a co zwykłym rajderom?
Wszystkim na pewno pomogłyby dobre snowparki oraz śnieżne zimy - od grudnia do kwietnia. Co do zawodników, to mam nadzieję, że pomysł PZS-u z Freestyle Challenge w tym sezonie odpali i jakoś uporządkuje ten mały chaos na naszej scenie. Spoko by też było, gdyby jakaś stacja TV chociaż raz w tygodniu emitowała jakiś ciekawy program o snowboardzie i zaszczepiała w ludziach zajawkę na deskę.
Jeden z moich rosyjskich znajomych stwierdził, że polska scena snowboardowa jest co najmniej 5 lat za sceną rosyjską. Czy sądzisz, że to prawda? Czy aż tak dużo nam do nich brakuje?
Czyli ze dopiero w 2012 roku ja i inni polscy snowboardziści będziemy jeździć tak, jak Rosjanie teraz? Chyba grubo przesadził!
Styl, to istotna we freestyle'u sprawa. Czy w swoim stylu dążysz w stronę perfekcji, czy szaleństwa?
Zdecydowanie do perfekcji.

Więc pewnie strach przed kontuzją potrafi ograniczyć Twoje możliwości?
Jeżeli stwierdzę, że coś jest zbyt niebezpieczne i nie ma sensu ryzykować, to po prostu odpuszczam. Często jednak jest przy mnie Marek Doniec, dla którego wszystkie hopki są małe i on motywuje mnie do skakania na coraz większych skoczniach.
A czy często zdarzają Ci się sytuacje, że najnormalniej się boisz?
Na ogół czuję strach przed wielkimi skoczniami, ale wtedy albo motywuje mnie Mareczek, albo podglądam, jak inni na nich skaczą, skąd biorą najazd, jak skocznia wybija, gdzie i jak lądują, itd.
Pewnie masz jakiś swój ulubiony trik?
Tak, Mc Twist i SS bs 7. Jednak największą radość sprawia mi wykręcenie Lupa, lub Backflipa jak kto woli, oraz Iguany.
A jaki stanowił dla Ciebie z początku wielką barierę, a mimo to go opanowałeś?
Znowu powiem, że McTwist.

Zostawmy triki w spokoju i skupmy się na przyjemności. Co Ci sprawia większą frajdę: jazda na desce, start w zawodach, czy może dobra zabawa i przyjaciele?
Najważniejsze, to umieć wszystko to pogodzić - dobra zabawa na desce z przyjaciółmi. Zawody wcale tego nie wykluczają, a najczęściej uatrakcyjniają - jeśli podchodzisz do nich na luzie.
W takim razie, z kim najchętniej przebywasz na snowboardowych wyjazdach?
Z każdym, kto ma zajawkę i nie zamula. Najczęściej jest to Marek Doniec, Wojtek Małysz, Kamel, WuPe, Matys, Paulina, M. Kondrat, Herman, Staszek J.K. i jeszcze wielu innych.
Przyjaciele, to nie wszystkie Twoje przyjemności. Dobrze wiemy, że jesteś fanem golfa. Skąd pomysł, żeby zająć się tym elitarnym sportem?
Tata przywiózł kiedyś z Australii kije, które przez rok leżały nie używane, Aż pewnego dnia z nudów, poszedłem z Wojtkiem Małyszem na driving range. Przeczytaliśmy kilka podstawowych wskazówek w internecie, wystroiliśmy się jak na największe święto i poszliśmy spróbować. Sprawa okazała się wcale nie taka prosta, ale nie załamaliśmy się i z każdą następną grą wychodziło nam coraz lepiej. I tak jakoś już zostało... Jak tylko możemy, to idziemy zagrać.

Wolisz tradycyjną formę, czy bardziej egalitarną odmianę turbo golfa?
Zdecydowanie tradycyjną. Samo spacerowanie po zajebistych zielonych polach golfowych, uderzając co jakiś czas piłeczkę w kierunku dołka, wpływa na mnie bardzo odprężająco.
Znając Ciebie, pewnie masz już jakieś sukcesy w tej dyscyplinie?
Jak na razie brałem udział w dwóch mega amatorskich turniejach golfowych: jeden charytatywny McDonalda, drugi Red Bulla w turbo golfie. Oba udało się wygrać.
A czy ciągle posiadasz swój motor? Masz jeszcze czas na nim jeździć?
Motorek rok temu sprzedałem. Przed wakacjami chciałem sobie kupić jakieś większe enduro lub cross, ale zrezygnowałem. Zrobię to dopiero, gdy przestanę zajmować się snowboardem, bo zdałem sobie sprawę, że jedna gleba na motorze może znacznie utrudnić mi jeżdżenie na desce, albo nawet wykluczyć na dobre, czego bardzo bym nie chciał.
Pozostańmy nadal w kręgu przyjemności... Jaki masz stosunek do alkoholu?
Jeśli mam w planie jeździć następnego dnia to nie piję, bo wtedy wyjście na deskę nie ma w ogóle sensu. Dzień jest stracony, a ja nie lubię tracić dni przeznaczonych na jazdę. Natomiast latem lubię sobie wypić piwko na plaży, przy zachodzie słońca.
Dlaczego taki fajny chłopak nie ma dziewczyny?
Jak na razie takiej dziewczyny, z którą mógłbym się związać, jeszcze nie znalazłem. A poza tym, ten fajny chłopak wie, że cały czas jest w drodze, więc jego dziewczyna sporo by na niego czekała, rzadko spotykała i dużo tęskniła.

Hmm... Jesteś uczuciowym romantykiem! W takim razie którą część roku lubisz najbardziej?
Środek zimy, bo można załapać się na dobry freeriding oraz wiosnę, kiedy w snowparkach robi się cieplutko i mięciutko - można śmiało ładować w podkoszulkach, a po desce grillować nad jakimś jeziorem, zagrać w golfa, piłkę, itd.
Gdzie najczęściej można cię spotkać?
Mieszkam w Cieszynie, studiuję na AWF-ie w Krakowie, ale ponad 8 miesięcy w roku podróżuję z deską po świecie. Więc wiosną można mnie spotkać na uczelni, latem na Helu lub w Nowej Zelandii i Australii, jesienią na europejskich lodowcach, zimą, jak tylko jestem w Polsce, jadę do Szczyrku lub Wisły pojeździć - tak, jak dzisiaj :) - lub mam jakieś zawody w weekend. Jednak z tego, co mam w planie na ten sezon wynika, że najwięcej czasu spędzę w USA. I nawet dobrze, bo tam na pewno będą dobre warunki.
Dużo podróżujesz. Czy nadal sprawia Ci to frajdę, czy raczej jest przykrym obowiązkiem, bo po prostu trzeba dojechać na trening?
Na ogół sprawia frajdę, bo zawsze jest szansa, że będą dobre warunki i sobie dobrze pojeżdżę.
Czy miałeś jakąś niezwykłą przygodę związaną z podróżami i snowboardem?
GAP camp w Garmisch. Pojechałem z Pauliną i Małyszem, mieliśmy po około 17 lat i niewiele hajsu, a że kwatery były drogie, to musieliśmy rozbić się namiotem nad rzeką, gdzie już byli inni Polacy i Czesi. To był naprawdę super wyjazd: survival na całego, gotowanie na ognisku, łowienie ryb w rzece, kąpiel w basenie co drugi dzień, spanie w przemoczonym namiocie maksymalnie do siódmej, bo z zimna dłużej się już nie dało... I raniutko na deskę, do super snowparku. Ale mimo, że bardzo miło to wspominam, to raczej już bym tego nie powtórzył.
Pewnie masz kilka ulubionych miejscówek?
Amerykańskie resorty są bardzo dobre, w Europie lubię Laax, a latem Snowpark NZ.
No tak, światowo... A w Polsce?
Grabowa, Kościółek, Biały Krzyż.
Wyjawisz nam swoje plany na najbliższą przyszłość?
Dużo jeździć, uczyć się nowych trików, nagrać „dobry part" w filmie, startować w zawodach, a jak będzie dobrze, to może też na igrzyskach w Vancouver. Potem zobaczymy...
No dobra, do tej pory to była tylko rozgrzewka... Na koniec naszej rozmowy przejdźmy do konkretów: z której strony najpierw się golisz? Z prawej, z lewej, czy wąsa?
Wąsa, jak tylko mogę, to nie golę, bo wąs jest „przemistrz". W Juwenalia dwa lata temu dostałem nawet nagrodę za najlepszego wąsa na uczelni, haha.
A w jakich chodzisz majtach: bokserkach czy kulogniotach? Bo, jak wiesz, jest to teraz pytanie na topie i bez szczerej odpowiedzi nie wypuścimy Cię.
Bokserki zajmują moją szufladę w 100%. A jak potrzebuję slipki na jakąś specjalną okazję, to Herman mi je pożycza, hehe.
Czy bazując na swoim doświadczeniu mógłbyś coś przekazać naszym Czytelnikom? Jakieś małe, zgrabne credo...
Niech snowboarding sprawia wam przyjemność, a jak zobaczycie, że macie talent, to dajcie z siebie ile możecie - żeby być w tym naprawdę dobrym, bo to jest zajebista sprawa i najlepsza w życiu przygoda.

W krzyżowy ogień pytań Breloka wzięli: Michałek, Kondrat, Tomek Dara, Herman i Piotr.
Zdjęcia: Herman, Wzorowy, Pola Ligocka
(snowBoard MDS nr 40, 2007)






