snowBoard MDS 53/2012
.: Travis Rice / prze-gość numeru
.: SNB szklanym okiem / Yarrek
.: From Romania with Fear / akcja w Karpatach
.: Testy / sprzęt
.: Denis Leontiew / wywiad
.: Gniazdo na mękach / trening
.: Step by Step / nauka triku
.: Serwisowanie sprzętu / nietypowe deski
.: Nasz portret / wyniki ankiety
.: SNB szklanym okiem / Yarrek
.: From Romania with Fear / akcja w Karpatach
.: Testy / sprzęt
.: Denis Leontiew / wywiad
.: Gniazdo na mękach / trening
.: Step by Step / nauka triku
.: Serwisowanie sprzętu / nietypowe deski
.: Nasz portret / wyniki ankiety
Wed'ze EXPEDITE
9
Waga: 1010 g (jedno wiązanie z dyskiem, rozmiar L)
Przeznaczenie: FS/FR
Opis:
Pierwsze
wrażenie jest bardzo pozytywne: wiązania dostajemy w gustownej, jeansowej
torbie, zamiast w tradycyjnym kartonowym pudle, z którym później nie ma co
zrobić, a przez które puszcza amazońska ginie ;( Torba natomiast bardzo się
przyda, jak nie do transportu (jeśli w pokrowcu wieziemy kilka desek, to
wiązania lepiej odkręcić i spakować osobno), to przynajmniej na zakupy. Na
widok samych wiązań również będziemy mile zaskoczeni, tym bardziej, że zgodnie
z filozofią marki Wed'Ze (Decathlon), jest to produkt raczej tani - topowe
Expedite 9 kosztują 449 zł. Matowy lakier na całości elementów z tworzywa, na
tym błyszczący wzór grafy. Strapy i dosyć wysoka łyżka obszyte są jeansowym
materiałem, z którym mieliśmy już kontakt podczas obmacywania pokrowca na
wiązania. Natomiast pedał gazu oraz podkładki amortyzujące na płycie podstawy
obszyte są skórą (raczej eko). Tu i ówdzie widać hafty, kontrastowe pikowania,
szlufki... Jak za tę cenę, to opcia jest bogata. Jednak wiązania wzięliśmy na
warsztacik nie dlatego, że fajnie wyglądają i mają siatkę w zestawie. Okazuje
się, że Wed'Ze nie ogranicza się do produkowania dobrze sprawdzonych,
klasycznych wzorów, w umiarkowanej cenie, lecz ambitnie poszukuje nowych
rozwiązań. W Expedite 9 zaprezentowano bardzo oryginalny system ułatwiający
zapinanie/rozpinanie wiązań. Jak podaje producent, czynność ta nie powinna
trwać dłużej niż 10 sek. Spójrzmy, o co chodzi. Zamiast klasycznych pompek
strapy posiadają dźwignie, które dociągają plastikową „listwę", zaczepianą na
boku płyty podstawy o specjalne haczyki. Listwa ma wyprofilowany uchwyt, który
ułatwia zaczepienie jej jedną ręką za obydwa haczyki naraz, natomiast klamry są
połączone taśmą tak, że rozpinanie również następuje dzięki jednorazowemu
pociągnięciu. Dolny pasek jest
zamontowany w taki sposób, że ułatwia odchylanie strapów na boki, gdy
but umieszczamy w wiązaniu. Jeśli całość jest dobrze dopasowana do rozmiaru
buta - co umożliwia odpowiedni system regulacji - to mimośrodowa konstrukcja
klamer sprawia, że po umieszczeniu listwy w haczykach blokują się, gdy
dociśniemy je jedną dłonią. Uwagę zwracają jeszcze dosyć twarde strapy i
zaskakująco przyzwoity ciężar, zupełnie nie przystający do dużej ilości
tworzywa w wiązaniach... Intrygująca jest też przebiegłość konstruktorów,
którzy przewidzieli jeszcze jeden haczyk, wykorzystywany, gdy wiązania są
złożone podczas transportu. Trzeba przyznać, że nietypowy patent rozbudził
naszą ciekawość, więc czym prędzej pognaliśmy zweryfikować go na stoku.

Opinia:
10 sekund na zapięcie wiązań, podane przez producenta, brzmi nieźle. Ale czy ktoś sprawdzał ze stoperem, jak długo zapina swoje tradycyjne wiązanka, do których jest przyzwyczajony? Otóż okazuje się, że różnica wcale nie jest szokująca, a jeśli mamy produkt ze średnio - wyższej półki, z płynnie działającymi pompkami i dobrymi paskami, to z zapięciem poradzimy sobie szybciej, niż ma to miejsce w wypadku Expedite 9. Oczywiście, wspominałem o doświadczeniu... W opisywanych wiązaniach każdy z testujących jeździł około pół dnia, a zdobyte wrażenia porównywał do odczuć, jakie zapewniają mu jego własne, dobrze znane wiązania. Dlatego wszystkie opinie były poprzedzane asekuracyjnym - „może gdybym dłużej potrenował, pewnie bym się przyzwyczaił...".
No ale nie mieliśmy możliwości przeprowadzić testu długodystansowego, więc opieramy się na tzw. pierwszych wrażeniach. A te są jednoznaczne: ciężko jest dopasować cały system tak, żeby go zapiąć naprawdę łatwo i szybko. Albo potrzebne jest użycie dużej siły, gdy oddzielnie męczymy się z każdą klamrą, a wtedy strapy zapewniają odpowiednio mocne trzymanie. Albo zapinamy płynnie, ale podczas jazdy całość nie trzyma wystarczająco mocno, lub wręcz klamry się rozpinają (ich mimośrodowa konstrukcja działa przy silnym zapięciu). Oczywiście, chcąc jeździć bezpiecznie, wybieramy pierwszą, ze wspomnianych opcji, jednak wtedy zapinanie nie jest już tak szybkie, jakby się mogło wydawać na podstawie ulotki. Do tego dochodzi trudność (być może subiektywna) z trafieniem dziurkami szyny w odpowiednie haczyki. Z minusów, związanych z trudnym dopasowaniem, pojawiły się też głosy, że ciężko jest zróżnicować siłę trzymania górnego i dolnego strapu. Jeśli ktoś w tej kwestii ma własne preferencje, to w przypadku Expedite 9 będzie musiał się przyzwyczaić do symetrycznego docisku. Z przyzwyczajeniem związana jest kolejna uwaga - osoby nawykłe do stosowania capstrapa narzekają na „dziwne" przenoszenie siły na tylną krawędź deski. Coś dużo tych kwestii związanych z przyzwyczajeniem...
Są też i jednoznacznie pozytywne opinie: odpinanie nie wzbudzało już wątpliwości i czynność tę wykonuje się szybko. Skuteczna i komfortowa jest amortyzacja - o ile nie jest się wyznawcą „bezpośredniego przełożenia". Również waga wzbudza uznanie. Przy tak rozbudowanym patencie można się było spodziewać gorszego wyniku.
Podsumowując: być może dłuższe użytkowanie pozwoliłoby spojrzeć bardziej przychylnym okiem na nietypowe rozwiązanie, zaproponowane przez Wed'Ze i w pełni cieszyć się z korzyści, jakie oferuje. Pierwsze wrażenia skłaniają jednak do opinii, że znaczącego ułatwienia w zapinaniu wiązań patent ten nie zapewnia. Jeśli będziemy mieć możliwość przeprowadzenia dłuższego testu i coś on zmieni w powyższej ocenie, damy wam o tym znać.

Opinia:
10 sekund na zapięcie wiązań, podane przez producenta, brzmi nieźle. Ale czy ktoś sprawdzał ze stoperem, jak długo zapina swoje tradycyjne wiązanka, do których jest przyzwyczajony? Otóż okazuje się, że różnica wcale nie jest szokująca, a jeśli mamy produkt ze średnio - wyższej półki, z płynnie działającymi pompkami i dobrymi paskami, to z zapięciem poradzimy sobie szybciej, niż ma to miejsce w wypadku Expedite 9. Oczywiście, wspominałem o doświadczeniu... W opisywanych wiązaniach każdy z testujących jeździł około pół dnia, a zdobyte wrażenia porównywał do odczuć, jakie zapewniają mu jego własne, dobrze znane wiązania. Dlatego wszystkie opinie były poprzedzane asekuracyjnym - „może gdybym dłużej potrenował, pewnie bym się przyzwyczaił...".
No ale nie mieliśmy możliwości przeprowadzić testu długodystansowego, więc opieramy się na tzw. pierwszych wrażeniach. A te są jednoznaczne: ciężko jest dopasować cały system tak, żeby go zapiąć naprawdę łatwo i szybko. Albo potrzebne jest użycie dużej siły, gdy oddzielnie męczymy się z każdą klamrą, a wtedy strapy zapewniają odpowiednio mocne trzymanie. Albo zapinamy płynnie, ale podczas jazdy całość nie trzyma wystarczająco mocno, lub wręcz klamry się rozpinają (ich mimośrodowa konstrukcja działa przy silnym zapięciu). Oczywiście, chcąc jeździć bezpiecznie, wybieramy pierwszą, ze wspomnianych opcji, jednak wtedy zapinanie nie jest już tak szybkie, jakby się mogło wydawać na podstawie ulotki. Do tego dochodzi trudność (być może subiektywna) z trafieniem dziurkami szyny w odpowiednie haczyki. Z minusów, związanych z trudnym dopasowaniem, pojawiły się też głosy, że ciężko jest zróżnicować siłę trzymania górnego i dolnego strapu. Jeśli ktoś w tej kwestii ma własne preferencje, to w przypadku Expedite 9 będzie musiał się przyzwyczaić do symetrycznego docisku. Z przyzwyczajeniem związana jest kolejna uwaga - osoby nawykłe do stosowania capstrapa narzekają na „dziwne" przenoszenie siły na tylną krawędź deski. Coś dużo tych kwestii związanych z przyzwyczajeniem...
Są też i jednoznacznie pozytywne opinie: odpinanie nie wzbudzało już wątpliwości i czynność tę wykonuje się szybko. Skuteczna i komfortowa jest amortyzacja - o ile nie jest się wyznawcą „bezpośredniego przełożenia". Również waga wzbudza uznanie. Przy tak rozbudowanym patencie można się było spodziewać gorszego wyniku.
Podsumowując: być może dłuższe użytkowanie pozwoliłoby spojrzeć bardziej przychylnym okiem na nietypowe rozwiązanie, zaproponowane przez Wed'Ze i w pełni cieszyć się z korzyści, jakie oferuje. Pierwsze wrażenia skłaniają jednak do opinii, że znaczącego ułatwienia w zapinaniu wiązań patent ten nie zapewnia. Jeśli będziemy mieć możliwość przeprowadzenia dłuższego testu i coś on zmieni w powyższej ocenie, damy wam o tym znać.







