48/2010
.: Zawody / relacje z krajowych imprez
.: Michał Ligocki / po olimpijskim występie
.: SnowTour / pracowity miesiąc w Austrii
.: Kuba Dytkowski / wywiad
.: Sprzęt lawinowy / ekwipunek na wagę życia
.: BEO / Zwycięstwo Pauliny!
.: Śląsk / next level
.: Camper trip Transylvania / freeride'owa tułaczka
.: F.O.D.T. w Warszawie / tydzień ostrego jibu
.: Michał Ligocki / po olimpijskim występie
.: SnowTour / pracowity miesiąc w Austrii
.: Kuba Dytkowski / wywiad
.: Sprzęt lawinowy / ekwipunek na wagę życia
.: BEO / Zwycięstwo Pauliny!
.: Śląsk / next level
.: Camper trip Transylvania / freeride'owa tułaczka
.: F.O.D.T. w Warszawie / tydzień ostrego jibu
Ciekawe czy jest w Polsce ktoś, kto
bardziej niż Dariusz Rosiak nadaje się na bohatera naszego cyklu, w którym
prezentujemy postacie światowego i lokalnego snowbiznesu? Poza faktem, że
ciągle pozostaje jedynym producentem sprzętu snowboardowego w kraju, Darek miał
szczęście należeć do grupy pionierów, która przecierała ścieżki polskiego
snowboardingu: jako jeden z pierwszych zaczął jeździć w naszych górach, a jako
pierwszy dostrzegł w zajawce potencjał, będący wystarczającym powodem do
podjęcia ryzyka, jakim jest stworzenie fabryki. Był też wszędzie tam, gdzie
raczkujący polski snowboarding przejawiał swoją aktywność: startował i odnosił
sukcesy w pierwszych zawodach, został wybrany na pierwszego prezesa
Stowarzyszenia, a później Polskiego Związku Snowboardu, współuczestniczył w
organizacji największych snowboardowych zawodów w Polsce, czyli Mistrzostw
Świata juniorów, które odbyły się w Zakopanem, w 1995 roku. Swoją pasją zaraził
córkę, Małgosię, która była naszą doskonałą zawodniczką w konkurencjach
alpejskich, a obecnie jest prezesem Nobile. Sami więc widzicie, że zarówno
większa część życia zawodowego, jak i niemal cała energia, jaką człowiek jest w
stanie poświęcić pasji, w przypadku Darka zarezerwowana została dla
snowboardingu. Ale nie tylko...

SNOWBOARDING
Kto dzisiaj wie, że zanim w roku 1995 firma Nobile rozpoczęła produkcję desek snowboardowych, zajmowała się rozlewaniem win? Trzeba było nie lada hartu ducha i mocnej wiary w sukces, żeby porzucić dobrze prosperujący interes i postawić na własne marzenia. Akt ten graniczył z czystym szaleństwem, szczególnie w kraju, w którym dominująca część populacji degustację stawia ponad jakikolwiek sport. W każdym bądź razie klamka zapadła, gdy rozlewnia została sprzedana, a pieniądze zainwestowane w maszyny i hale po byłej fabryce nart Polsport. Powstał pierwszy prototyp snowboardu w Polsce, dający początek serii około dwustu desek o nazwach Toxic i Gnat.
Nowe przedsięwzięcie bazowało nie tylko na pasji Darka, lecz również na jego wykształceniu - ukończył bowiem wydział technologiczny na Politechnice Śląskiej, na którym wiedza o laminatach epoksydowo-szklanych jest podstawowym zaklęciem. Nie trzeba być rekinem biznesu żeby wiedzieć, że produkcja to jednak nie wszystko - towar należy sprawnie puścić w kierunku klienta. Chcąc znaleźć rynek zbytu dla swoich produktów, w styczniu 1996 r. Dariusz pojechał na targi ISPO do Monachium z jedną deską Toxic i z drewnianym klinem pod pachą. Niespodziewanie zainteresowanie małą fabryką z Polski okazało się duże. Dariusz dostał pierwsze zlecenie na 19 tysięcy desek od niemieckiej firmy Gaspo. Rok później Nobile było jedyną firmą z Polski, posiadającą własne stoisko na targach ISPO. W efekcie fabryka Dariusza nawiązała współpracę z markami Trans, Fanatic, Wathercolor oraz Hemp. W tamtym czasie firma Fanatic poszukiwała fabryki, która byłaby w stanie wyprodukować deski z użyciem „honey combu". W Nobile pierwsze testy desek z „plastrem miodu" powiodły się, dzięki czemu współpraca z Fanatic'iem zaczęła się na dobre. Początek roku 2000 przyniósł kontakt z firmą Burton, która rozglądała się za fabryką w Europie. Okazało się, że Burton zainteresowany był uzyskaniem produkcji rzędu kilkudziesięciu, a docelowo nawet stu tysięcy desek rocznie. Osiągnięcie takiej produkcji mogło postawić Nobile w gronie największych fabryk snowboardowych na świecie. W 2002 r. produkcję przeniesiono z byłych budynków Polsportu do nowych, większych hal. Dzięki temu zainstalowano nowoczesną linię produkcyjną i poprawiono jakość wyrobów. Burton przyznał Nobile swój certyfikat jakości i złożył zamówienie na 70 tysięcy desek.

KITESURFING
Tego samego roku Dariusz rozpoczął próby z kitesurfingiem. Gdy tylko zaczął swobodnie pływać na desce z latawcem zorientował się, że jest to bardzo podobne do jazdy po śniegu na snowboardzie. Było więc dla Darka jasne, że deska kiteboardowa musi konstrukcją nawiązywać do snowboardu (w tamtych latach kiteboardy przypominały raczej deski surfingowe). Parę tygodni później, wykorzystując formę do deski snowboardowej, w Nobile wykonano prototypowego kiteboarda. Po pierwszych testach okazało się, że da się na nim pływać, więc wykonano specjalną formę i wyprodukowano kolejnych kilka desek, których testy wypadły pozytywnie. Nobile nie było jednak gotowe na zdobywanie rynku kite'owego pod własną marką, więc Dariusz wykorzystał kontakty z firmą Boards[&]More - jednym z odbiorców desek snowboardowych - co zaowocowało zamówieniami na deski Fanatic i North. Produkowane dla obu firm deski wielokrotnie wygrywały testy w czasopismach kiteboardowych, a dociekliwi dziennikarze wpadli na trop, że deski te wytwarzane są w polskiej fabryce. Dzięki temu Nobile zaczęło otrzymywać kolejne zamówienia. W roku 2004 nawiązano kontakt z firmą Naish - najważniejszym graczem na rynku kiteboardowym. W tamtym czasie prawdopodobnie co druga deska na świecie była wyprodukowana w Nobile. Rok 2004 był ważny dla firmy również z innego powodu - prezesem firmy została Małgorzata Rosiak - Brawańska, zaś Dariusz przeniósł się na „tylny fotel", czyli do zarządu „Nobile". Efekty działań „szefowej" było już widać po kilku miesiącach - Nobile zaczęło promowanie własnej marki. Wyprodukowano deski w trzech długościach i zorganizowano sprzedaż w kilku europejskich krajach. W 2005 roku Nobile przygotowało deski we wszystkich potrzebnych długościach i tym samym „wypuściło się na szerokie wody". Sukces przeszedł wszelkie oczekiwania, gdy w czerwcu tego roku z fabryką nawiązał kontakt wielokrotny Mistrz Świata w kiteboardingu, Mark Shinn! Po zakończeniu kariery zdecydował się na stworzenie desek sygnowanych własnym nazwiskiem - oczywiście marki Nobile, gdzie objął posadę brand managera!

DARIUSZ
MDS: Czy pamiętasz, co stanowiło dla ciebie inspirację, by zainteresować się akurat snowboardingiem?
Dariusz: Zobaczyłem trening do Pucharu Świata w Kaprun i wtedy nastąpiło pełne zauroczenie. Pod koniec tygodniowego pobytu kupiłem deskę z wiązaniami za cenę równą 5 moim inżynierskim pensjom, ale w tamtych czasach prawie wszyscy wydawali wielokrotnie więcej, niż wynosiły ich pensje.
Jak ważne dla ciebie jest to, że masz możliwość zawodowego zajmowania się swoimi pasjami?
Mam szczęście, że to co robię nie męczy mnie, więc chciałbym robić jeszcze więcej. Od wielu lat nie byłem na wakacjach, w pełnym tego słowa znaczeniu, a z drugiej strony wiele osób jeździ na wakacje robić to, co ja robię w pracy.
Czy w historii Nobile były jakieś przełomowe, istotne dla rozwoju firmy momenty? O pozytywnym albo negatywnym znaczeniu.
Takich momentów, zarówno dobrych, jak i złych, nigdy nie brakowało. Często byliśmy na krawędzi, a za moment było już dobrze, albo wręcz bardzo dobrze. Zacząłem działać na własny rachunek w 1976 roku, czyli w czasach głębokiej komuny. To była pierwsza przełomowa decyzja. Kolejnymi dla Nobile przełomami było rozpoczęcie produkcji wina musującego, następnie snowboardów, a ostatnio kiteboardów i nart. W 2009 wprowadzimy na rynek własną markę snowboardową*. Niestety, nadchodzący kryzys będzie wielkim wyzwaniem.
Jak dużo obecnie czasu spędzasz na snowboardzie?
Najczęściej jeżdżę w Szczyrku i okolicy, dwie godziny rano przed pracą, gdy są dobre warunki. Staram się nie opuścić żadnego świeżego opadu śniegu. Interesuje mnie głównie freeride.

Wymień pozytywne i negatywne strony swojej pracy?
Pozytywną stroną jest możliwość kreowania czegoś nowego oraz testy nowych rozwiązań. Negatywną natomiast ograniczony wpływ na przeciwności losu, jak choćby nadchodzący kryzys.
Jak widzisz przyszłość snowboardu i swojej firmy?
Snowboard chyba się ustabilizował i karty zostały już rozdane. Tym niemniej decydujemy się na próbę znalezienia miejsca dla własnej marki. Nasza przyszłość, to inwestowanie we własne marki.
Co uważasz za swoje największe osiągnięcie w snowboardingu?
Wygrane drużynowo Mistrzostwa Świata Juniorów w Zakopanem, w 1995 roku (Dariusz był wtedy prezesem Polskiego Stowarzyszenia Snowboardu - dop. red.). Chyba nigdy Polska nie osiągnęła takiego sukcesu w sportach zimowych.
Snowboard czy kiteboarding? Co jest dla ciebie obecnie ważniejsze?
W zimie snowboard, w lecie kiteboarding.
* Wiosną 2009 pojawiły się pierwsze, zapowiadane przez Dariusza deski snowboardowe nowej marki - Contract.

SNOWBOARDING
Kto dzisiaj wie, że zanim w roku 1995 firma Nobile rozpoczęła produkcję desek snowboardowych, zajmowała się rozlewaniem win? Trzeba było nie lada hartu ducha i mocnej wiary w sukces, żeby porzucić dobrze prosperujący interes i postawić na własne marzenia. Akt ten graniczył z czystym szaleństwem, szczególnie w kraju, w którym dominująca część populacji degustację stawia ponad jakikolwiek sport. W każdym bądź razie klamka zapadła, gdy rozlewnia została sprzedana, a pieniądze zainwestowane w maszyny i hale po byłej fabryce nart Polsport. Powstał pierwszy prototyp snowboardu w Polsce, dający początek serii około dwustu desek o nazwach Toxic i Gnat.
Nowe przedsięwzięcie bazowało nie tylko na pasji Darka, lecz również na jego wykształceniu - ukończył bowiem wydział technologiczny na Politechnice Śląskiej, na którym wiedza o laminatach epoksydowo-szklanych jest podstawowym zaklęciem. Nie trzeba być rekinem biznesu żeby wiedzieć, że produkcja to jednak nie wszystko - towar należy sprawnie puścić w kierunku klienta. Chcąc znaleźć rynek zbytu dla swoich produktów, w styczniu 1996 r. Dariusz pojechał na targi ISPO do Monachium z jedną deską Toxic i z drewnianym klinem pod pachą. Niespodziewanie zainteresowanie małą fabryką z Polski okazało się duże. Dariusz dostał pierwsze zlecenie na 19 tysięcy desek od niemieckiej firmy Gaspo. Rok później Nobile było jedyną firmą z Polski, posiadającą własne stoisko na targach ISPO. W efekcie fabryka Dariusza nawiązała współpracę z markami Trans, Fanatic, Wathercolor oraz Hemp. W tamtym czasie firma Fanatic poszukiwała fabryki, która byłaby w stanie wyprodukować deski z użyciem „honey combu". W Nobile pierwsze testy desek z „plastrem miodu" powiodły się, dzięki czemu współpraca z Fanatic'iem zaczęła się na dobre. Początek roku 2000 przyniósł kontakt z firmą Burton, która rozglądała się za fabryką w Europie. Okazało się, że Burton zainteresowany był uzyskaniem produkcji rzędu kilkudziesięciu, a docelowo nawet stu tysięcy desek rocznie. Osiągnięcie takiej produkcji mogło postawić Nobile w gronie największych fabryk snowboardowych na świecie. W 2002 r. produkcję przeniesiono z byłych budynków Polsportu do nowych, większych hal. Dzięki temu zainstalowano nowoczesną linię produkcyjną i poprawiono jakość wyrobów. Burton przyznał Nobile swój certyfikat jakości i złożył zamówienie na 70 tysięcy desek.

KITESURFING
Tego samego roku Dariusz rozpoczął próby z kitesurfingiem. Gdy tylko zaczął swobodnie pływać na desce z latawcem zorientował się, że jest to bardzo podobne do jazdy po śniegu na snowboardzie. Było więc dla Darka jasne, że deska kiteboardowa musi konstrukcją nawiązywać do snowboardu (w tamtych latach kiteboardy przypominały raczej deski surfingowe). Parę tygodni później, wykorzystując formę do deski snowboardowej, w Nobile wykonano prototypowego kiteboarda. Po pierwszych testach okazało się, że da się na nim pływać, więc wykonano specjalną formę i wyprodukowano kolejnych kilka desek, których testy wypadły pozytywnie. Nobile nie było jednak gotowe na zdobywanie rynku kite'owego pod własną marką, więc Dariusz wykorzystał kontakty z firmą Boards[&]More - jednym z odbiorców desek snowboardowych - co zaowocowało zamówieniami na deski Fanatic i North. Produkowane dla obu firm deski wielokrotnie wygrywały testy w czasopismach kiteboardowych, a dociekliwi dziennikarze wpadli na trop, że deski te wytwarzane są w polskiej fabryce. Dzięki temu Nobile zaczęło otrzymywać kolejne zamówienia. W roku 2004 nawiązano kontakt z firmą Naish - najważniejszym graczem na rynku kiteboardowym. W tamtym czasie prawdopodobnie co druga deska na świecie była wyprodukowana w Nobile. Rok 2004 był ważny dla firmy również z innego powodu - prezesem firmy została Małgorzata Rosiak - Brawańska, zaś Dariusz przeniósł się na „tylny fotel", czyli do zarządu „Nobile". Efekty działań „szefowej" było już widać po kilku miesiącach - Nobile zaczęło promowanie własnej marki. Wyprodukowano deski w trzech długościach i zorganizowano sprzedaż w kilku europejskich krajach. W 2005 roku Nobile przygotowało deski we wszystkich potrzebnych długościach i tym samym „wypuściło się na szerokie wody". Sukces przeszedł wszelkie oczekiwania, gdy w czerwcu tego roku z fabryką nawiązał kontakt wielokrotny Mistrz Świata w kiteboardingu, Mark Shinn! Po zakończeniu kariery zdecydował się na stworzenie desek sygnowanych własnym nazwiskiem - oczywiście marki Nobile, gdzie objął posadę brand managera!

DARIUSZ
MDS: Czy pamiętasz, co stanowiło dla ciebie inspirację, by zainteresować się akurat snowboardingiem?
Dariusz: Zobaczyłem trening do Pucharu Świata w Kaprun i wtedy nastąpiło pełne zauroczenie. Pod koniec tygodniowego pobytu kupiłem deskę z wiązaniami za cenę równą 5 moim inżynierskim pensjom, ale w tamtych czasach prawie wszyscy wydawali wielokrotnie więcej, niż wynosiły ich pensje.
Jak ważne dla ciebie jest to, że masz możliwość zawodowego zajmowania się swoimi pasjami?
Mam szczęście, że to co robię nie męczy mnie, więc chciałbym robić jeszcze więcej. Od wielu lat nie byłem na wakacjach, w pełnym tego słowa znaczeniu, a z drugiej strony wiele osób jeździ na wakacje robić to, co ja robię w pracy.
Czy w historii Nobile były jakieś przełomowe, istotne dla rozwoju firmy momenty? O pozytywnym albo negatywnym znaczeniu.
Takich momentów, zarówno dobrych, jak i złych, nigdy nie brakowało. Często byliśmy na krawędzi, a za moment było już dobrze, albo wręcz bardzo dobrze. Zacząłem działać na własny rachunek w 1976 roku, czyli w czasach głębokiej komuny. To była pierwsza przełomowa decyzja. Kolejnymi dla Nobile przełomami było rozpoczęcie produkcji wina musującego, następnie snowboardów, a ostatnio kiteboardów i nart. W 2009 wprowadzimy na rynek własną markę snowboardową*. Niestety, nadchodzący kryzys będzie wielkim wyzwaniem.
Jak dużo obecnie czasu spędzasz na snowboardzie?
Najczęściej jeżdżę w Szczyrku i okolicy, dwie godziny rano przed pracą, gdy są dobre warunki. Staram się nie opuścić żadnego świeżego opadu śniegu. Interesuje mnie głównie freeride.

Wymień pozytywne i negatywne strony swojej pracy?
Pozytywną stroną jest możliwość kreowania czegoś nowego oraz testy nowych rozwiązań. Negatywną natomiast ograniczony wpływ na przeciwności losu, jak choćby nadchodzący kryzys.
Jak widzisz przyszłość snowboardu i swojej firmy?
Snowboard chyba się ustabilizował i karty zostały już rozdane. Tym niemniej decydujemy się na próbę znalezienia miejsca dla własnej marki. Nasza przyszłość, to inwestowanie we własne marki.
Co uważasz za swoje największe osiągnięcie w snowboardingu?
Wygrane drużynowo Mistrzostwa Świata Juniorów w Zakopanem, w 1995 roku (Dariusz był wtedy prezesem Polskiego Stowarzyszenia Snowboardu - dop. red.). Chyba nigdy Polska nie osiągnęła takiego sukcesu w sportach zimowych.
Snowboard czy kiteboarding? Co jest dla ciebie obecnie ważniejsze?
W zimie snowboard, w lecie kiteboarding.
* Wiosną 2009 pojawiły się pierwsze, zapowiadane przez Dariusza deski snowboardowe nowej marki - Contract.





